Nic na siłę. Tak na prawdę jest dobrze.

Zanim Czytelniku wypomnisz mi, że „na prawdę” piszemy razem, proponuję zapoznać się z tym reportażem ślubnym, naprawdę warto: http://nordicaphotography.com/yukon-wedding-deanna-aaron/

Nie oglądam innych stron ślubnych, blogów i „fanpejdzy”, po prostu nie mam na to czasu i nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby. Na ten reportaż trafiłem przez znajomego, który zainteresował się tym reportażem, a fotografem zawodowym nie jest.

Dawson City. Miasto nad rzeką Klondike w Jukonie, Kanada. W 2011 populacja tego miasteczka nie przekraczała 1500 osób. Jednak każdego roku miejsce to odwiedza 60.000 osób. Tyle liczb. Ślub który przedstawia galeria z linku powyżej został zaaranżowany w klimacie „Klondike”. Nazwa rzeki jest mocno związana z odkryciem złota w okolicach Dawson City pod koniec XIX wieku.

Pięknie wykorzystane miejsce i światło. Kadry, złapane chwile i interakcje dają poczucie spokoju, naturalności i właśnie „szczerości” jaka przewijała się tego dnia przed obiektywem fotografa. Nie będę się rozpisywał o obróbce, która jest absolutnie indywidualną sprawą. Zaznaczę tylko, że według mnie obróbka jest absolutnie na miejscu i idealnie czuję klimat. Dla mnie najciekawszy był właśnie spokój oraz szczerość sytuacji która płynie ze zdjęć. Nawet portrety wciąż pozostają naturalne i sprawiają wrażenie zupełnie niewymuszonych. Sama selekcja materiału, tempo, ułożenie to kolejny majstersztyk.

Nie zawsze tak jest, ale warto pamiętać, że często wszystko zostało już podane „na talerzu”, a naszym zadaniem jest już tylko umiejętne dostrojenie się do światła, miejsca, ludzi i ich nastroju. To wbrew pozorom bardzo trudne zadanie, szczególnie gdy dzieje się dużo, jesteśmy sami i od nas zależy to nad czym się skupimy. Co pokażemy i jak. W tym reportażu nie widzę sztuczności, choć nie mam 100% pewności, że połowa gości nie była zawodowymi aktorami. Jeżeli tak nie było, to fotograf zrobił fantastyczną pracę. Widać po zdjęciach, że został zaakceptowany, żył razem z wydarzeniem i miał ogromne wyczucie na światło, miejsce i ludzi. Zawsze znajdą się kadry nad którymi można by polemizować i wytykać słuszność wyboru. Giną one jednak w całym gąszczu ciekawych ujęć, przycięć, cieni i miejsc. Ten reportaż to moim zdaniem bardzo dobry przykład tego jak pokazać coś takim jakim jest. Nie mniej i nie więcej.

Bardzo dużo w tym reportażu robi miejsce i to w jakim klimacie zostało przygotowane wesele. Jednak, Czytelniku, zajrzyj proszę raz jeszcze do tej galerii i począwszy od pierwszego zdjęcia wstaw w miejsce Dawson City np. hałdy węgla w Czerwionce-Leszczynach. Obecnych gości (mężczyzn) przebierz w oryginalny strój górnika z XIXw, a kobiety w tradycyjne stroje regionalne. Brzmi groteskowo? Absolutnie nie. Jeżeli wszyscy zrobią to z przyjemnością, a dodatkowo zadbasz o dobre światło i staniesz się „częścią” tego dnia to sukces gwarantowany. Najważniejsze, żeby było to zrobione „na prawdę”, a nie „na sztucznie”. Czyli? Tak, czyli chodzi o to, żeby było „na prawdę” i chodzi o ludzi, żeby byli prawdziwi. Taki prawdziwy reportaż na długo zapada w pamięć. Również taki: http://englishrussia.com/2012/03/21/a-country-wedding/

notka:

To taka zajawka i pierwszy tekst z serii tekstów, które planuję publikować na moim blogu. Jest wiele tematów około-ślubnych, ale i „około-fotograficzno-ślubnych”, które warto poruszyć. Może następnym, tak naturalnie wynikającym z powyższego tematu będzie tekst o ślubach tematycznych. Za tydzień, również w piątek, zapraszam :)

ja

.



Dodaj komentarz

Current day month ye@r *